wtorek, 15 maja 2012

Część 07 - Kawa w wykonaniu Louisa.

Była 11.00 rano, a dziewczyny powoli budziły się po nieprzespanej nocy. Wróciły do domu Asi około 4.00 nad ranem, taksówką zamówioną przez Liama. Pierwsza obudziła się Karolina.
- Dziewczyny, śpicie? - wymamrotała, przeciągając się na kanapie - Ej, która godzina?

- Daj spokój... Idź spać. - odpowiedziała Sylwia
Karolina nie mogła znaleźć swojej komórki. Postanowiła wrócić do domu One Direction.


Pół godziny później była na miejscu i pukała do drzwi. Nic to jednak nie dawało i weszła do środka. Stojąc w dużym holu, pomyślała że z pewnością przeszło tędy tornado. Na podłodze leżały porozrzucane plastokowe kubeczki, resztki serpentyn, balonów a nawet koszulki. Podniosła jedną, w paski. Pachniała męską wodą toaletową, pomieszaną ze smrodem alkoholu. Trzymając ją (w sumie nie wiadomo po co), poszła w głąb domu. Weszła do salonu, w którym był jeszcze większy bałagan. - Jak było ciemno wyglądało to lepiej - powiedziała do siebie.

Nagle zobaczyła, że na wielkiej kanapie leży Harry, Niall, Zayn i Louis. Słodki widok, gdy cała czwórka leżała przytulona do siebie. Podeszła bliżej i przyglądała się im. Z miłą chęcią znalazłaby się obok tych seksownych szelek.!
- A co ty tu robisz? - odezwał się nagle chłopak.
- Yyy, ja... Wróciłam po telefon. Chyba go zostawiłam, ale może przyjde później, aby Wam nie przeszkadzać.. - odpowiedziała zmieszana Karolina.
- Jak już przyszłaś i przyniosłaś mi koszulkę to chodź do kuchni, zrobimy sobie kawę - powiedział Louis, wstając pół nagi. Dopiero wtedy Karolina zorientowała się, że nadal trzymą mocno znalezioną koszulkę. Zawstydzona oddała ją właścicielowi i ruszyła za nim.

Siedziała, rozmawiając z Louisem tak długo, że straciła całkowicie poczucie czasu. Była już 17.00? A może jeszcze później... Nie przejmowała się tym, była zbyt pochłonięta chłopakiem. Louis, choć dużo starszy od niej, wydawał się być naprawde świetnym chłopakiem.
- Więc mówisz, że Twoją pasją jest dźganie kijem rzeczy martwych? - śmiali się.
Był do tego, bardzo otwarty i zabawny.

*Louis*
"Ja zawsze coś palnę i zrobie z siebie głupka. Mam nadzieje, że to jej nie przeszkadza i mam nadzieje że lubi marcheeeewki.! Karolina w prawdzie nie jest blondynką, ale to nawet lepiej. Mógłbym codziennie jej robić taką kawę i śmiać się do wieczora" - myślał.

1 komentarz:

  1. HAHAHAHAHAHA, KOCHAM MARCHEWKI, PROSTE PRZECIEŻ. NO I W KOŃCU COŚ O MNIE<3

    OdpowiedzUsuń