- Cieszy mnie to, że wszyscy wokół są szczęśliwi - powiedział Harry karmiąc Asię winogronami. Leżeli sami na jego łóżku w jego sypialni - Jesteś piękna.
Blondynka zarumieniła się - tak rzadko mi to mówisz.
- Jeśli chcesz mogę Ci to powtarzać codziennie. Będe Ci mówił jaka jesteś cudowna, jakie masz niezwykłe oczy, piękny uśmiech - powiedział i złapał twarz dziewczyny w swoje dłonie - Będe Ci mówił, że patrząc na Ciebie mam ochotę pojechać do kościoła i kupić obrączkę. Że patrząc na Ciebie czuje...
- Że mnie kochasz? - zapytała nieśmiało. Słyszała to z jego ust tylko raz.
Zamiast odpowiedzieć, pocałował ją. Zawsze gdy to robił, ona cała drżała.
Za oknem szalała burza z piorunami, deszcz tworzył dobrą atmosfere. Było tam napewno zimno i mokro, ale zakochani nie myśleli teraz gdzie są ich znajomi.
Harry przewrócił Asie na łóżko i zaczął całować coraz śmielej. Obsypywał jej szyje pocałunkami. Jego ręka zaczęła wędrować po jej ciele.
- Hm, kochanie? - szepnęła dziewczyna przerywając na chwilę pieszczoty.
- Cichooo, zaufaj mi - odpowiedział muskąc ustami jej dekolt. Zsunął zębami ramiączko sukienki, wdychając zapach jej kwiatowych perfum. Asia poddała się cudownym pieszczotom. Wsunęła palce w jego loczki i odrzuciła głowę w bok. On chwycił koniec jej sukienki i powoli ciągnął w dół tak, że blondynka leżała pod nim już tylko w połowie ubrana. Całował ją po ciele. Nie mogła, nie chciała, nie była wstanie już tego przerwać. Kiedy jej dłonie zaczęły wędrować pod jego szarą podkoszulką, wyrwał mu się cichy jęk podniecenia.
Minęło pare chwil i już byli zupełnie nadzy. Ubrania walały się porozrzucane po pokoju. Na półkach leżało mnóstwo świeczek, których nikt nie zapalił. W odtwarzaczu czekała muzyka, której nikt nie włączył. Nie chcieli się od siebie odkleić, nawet na sekundę. Harry kierował całą sytuacją w sposób rycerski, bał się, że może zrobić dziewczynie krzywdę. Jednak tak się nie stało. Połączyli się w jedność. Asia w pełni szczęścia drżała pod ciałem chłopaka, bała się otworzyć oczu, bo myślała że to sen. Jednak to było prawdziwe, zupełnie prawdziwe. Gdy w pewnym momencie otworzyła je, ujrzała to co chciała widzieć. Spoconego, rozpalonego mężczyznę w którym się zakochała. Spojrzała w te głębokie zielone oczy, które były teraz pełne porządania i podniecenia.
- Jeśli teraz przerwiesz zabije Cię - szpenęła i przyciągneła chłopaka za włosy, aby złożyć na jego ustach pocałunek.
Harry obudził się pierwszy. Był wyczerpany, ale szczęśliwy. Obejmował swoją ukochaną, które leżała mu na ramieniu. Czuł jak oddycha, powoli, miarowo. Jak jej się to udaje, skoro jego serce wciąż szaleje? Pocałował ją w jeszcze wilgotne od potu włosy i westchnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz