piątek, 18 maja 2012

Część 12 - Odwiedziny Nialla w szpitalu.

Udało się w końcu Klaudii namówić Sylwie, na odwiedziny Nialla w szpitalu. Od tamtego przykrego zdarzenia minęło dokładnie 8 dni, które dla Sylwii były najcięższe w życiu. Jeszcze nie rozmawiała z nim, bo nie wie co by mu powiedziała.
Weszły do sali, w którym leżał. Był akurat nie przytomny. Usiadły przy łóżku.
Siedziały w ciszy, rozmyślając.
- Sądzisz, że to moja wina? - spytała smutna Sylwia, patrząc na twarz ukochanego.
- No co ty!! To on zachował się jak... dupek. Ale zostawie was narazie samych - wyszła.


Sylwia wyjęła z torby notatnik.
- Cześć Niall, byłeś pijany, wiem że nie chciałeś mi nic złego zrobić. Nie jestem zła. Wiem też, że w naszym związku to ty jesteś artystą, ale postanowiłam coś napisać. Tak, żebyś poczuł jak tęsknie - szeptała.


"Jest taka miłość, ze wszystkich największa,
Trwa ponad życie i ponad umieranie.
Jest taka miłość, od innych piękniejsza,
A odchodząc zabiera część nas samych.

Mówiłam, że nie zaufam już nikomu,
A nagle pojawia się ktoś z takimi oczami.
Zostanę tutaj przy Tobie, dziś nie pójdę do domu.
Słowa cenniejsze od innch, wiesz, tak między nami."

Popłakała się, leżąc na jego klatce piersiowej, słuchając zwolnionego bicia jego serca. Po chwili poczuła, że ktoś ją obserwuje, ale nie chciała odchodzić od chłopaka.
- Piękne - to była matka Nialla - ale już wyjdź stąd.
Wstała i stanęła twarzą w twarz z wytapetowaną wysoką blondynką.
- Pani nic nie rozumie... Ja...
- Tak, wiem kim jesteś - przerwała dziewczynie - To przez Ciebie mój syn teraz tu leży. To przez Ciebie traci fanki. Namiętność sprawia, że przestajemy jeść, spać, pracować. A Niall musi pracować. Wynoś się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz